Solvium Strategia Sp. z o.o.
Zarządzanie

Koniec z 'gaszeniem pożarów' – system zadań w 14 dni

Autor Ewa Jędrzejewska, Analityk Procesów·30 listopada 2024·6 min czytania

Ciągłe telefony, e-maile z dopiskiem 'na wczoraj' i pracownicy, którzy nie wiedzą, za co najpierw złapać ręce. Tak wyglądała rzeczywistość w poznańskim biurze projektowym Architex przed naszą wizytą w październiku 2024 roku. W ciągu zaledwie 14 dni pokazaliśmy im, że chaos nie jest wpisany w specyfikę branży, a wynika jedynie z braku jednej, wspólnej listy priorytetów.

Dlaczego 347 e-maili dziennie to sygnał alarmowy

W biurze Architex pracowało 14 osób, a każda z nich dostawała średnio 26 wiadomości dziennie, które wymagały natychmiastowej reakcji. Kiedy zaczęliśmy audyt 7 października, okazało się, że większość tych spraw to drobiazgi, które mogły poczekać. Problem polegał na tym, że nikt nie wiedział, co jest naprawdę ważne. Marek Pawlak, właściciel firmy, spędzał 3.2 godziny dziennie na samym rozdzielaniu pracy, zamiast zajmować się pozyskiwaniem nowych kontraktów dla biura.

Analiza wykazała, że 68% czasu pracy zespołu było przerywane przez nagłe pytania od kolegów z biurka obok. Każde takie przerwanie wybija z rytmu na co najmniej 11 minut. To oznaczało, że realnie nikt nie pracował w skupieniu dłużej niż przez godzinę dziennie. Liczyliśmy każdą złotówkę marnowaną na te przestoje i wynik był przerażający – firma traciła blisko 4 280 zł tygodniowo tylko dlatego, że zadania 'wisiały' w powietrzu, a nie w systemie. Konkrety na stół: bez jasnej listy, praca staje się walką o przetrwanie.

Marek Pawlak spędzał 3.2 godziny dziennie na rozdzielaniu pracy, zamiast zarabiać pieniądze dla firmy.
Dlaczego 347 e-maili dziennie to sygnał alarmowy

Pierwsze 7 dni: Wielkie sprzątanie głowy

Zaczęliśmy od prostej zasady: jeśli zadania nie ma w systemie, to ono nie istnieje. Przez pierwsze siedem dni skupiliśmy się na wyciągnięciu wszystkich 'wiszących' spraw z głów pracowników i skrzynek pocztowych. Uzbieraliśmy 412 unikalnych zadań, od projektów budowlanych po zamówienie papieru do plotera. Podzieliliśmy je na trzy proste kolumny: Do zrobienia, W trakcie, Gotowe. Żadnych skomplikowanych statusów, które tylko utrudniają życie i zmuszają do zbędnego klikania.

Wprowadziliśmy też zasadę 'godziny ciszy' między 9:15 a 10:15. W tym czasie nikt nie miał prawa nikogo o nic pytać. To był moment na najtrudniejsze projekty. Efekt? Już po trzech dniach pracownicy zauważyli, że kończą pracę o 16:00, a nie o 17:30 jak wcześniej. Szczerze mówiąc, na początku był opór, bo każdy czuł się 'zbyt zajęty', żeby wpisywać zadania do tabeli. Jednak kiedy zobaczyli, że ich skrzynka odbiorcza przestała puchnąć, sami zaczęli pilnować nowej procedury.

Drugi tydzień: Utrzymywanie dyscypliny bez lania wody

Od 14 października 2024 roku zaczęliśmy mierzyć czas realizacji. Każde nowe zlecenie od klienta trafiało najpierw do 'poczekalni', gdzie Marek przypisywał mu priorytet od 1 do 3. Okazało się, że 19% spraw, które wcześniej uznawano za pilne, w rzeczywistości mogło zostać zrealizowanych w ciągu 4 dni roboczych bez żadnej szkody dla relacji z inwestorem. To pozwoliło zespołowi odetchnąć i skupić się na jakości dokumentacji, która wcześniej zawierała błędy przez pośpiech.

By zachować porządek, wprowadziliśmy krótkie, 9-minutowe spotkania rano, przy kawie. Każdy mówił tylko o tym, co planuje zamknąć dzisiaj. Bez opowiadania historii i bez narzekania. Jeśli ktoś miał problem, zgłaszał go po spotkaniu bezpośrednio do wyznaczonej osoby. Dzięki temu komunikacja stała się chirurgicznie precyzyjna. Liczba wewnętrznych e-maili spadła z 84 do 22 dziennie na osobę w ciągu zaledwie 9 dni roboczych od startu wdrożenia.

Liczba wewnętrznych e-maili spadła z 84 do 22 dziennie na osobę w ciągu zaledwie 9 dni roboczych.
Drugi tydzień: Utrzymywanie dyscypliny bez lania wody

Wyniki po 14 dniach i co z tego wynika dla Ciebie

Finał naszej pracy w Poznaniu to konkretne liczby, a nie obietnice. Po dwóch tygodniach zespół Architex odzyskał średnio 5.2 godziny spokoju w skali tygodnia na każdego pracownika. Czas odpowiedzi na zapytania ofertowe skrócił się z 4 dni do 47 minut. Co najważniejsze, Marek Pawlak odzyskał swoje popołudnia. Zamiast siedzieć w biurze do późna i sprawdzać, czy wszystko jest zrobione, zagląda w system raz o godzinie 15:45 i widzi zielone paski przy 94.6% zaplanowanych na dany dzień zadań.

Jeśli Twoja firma wciąż działa na zasadzie 'kto głośniej krzyczy, ten ma szybciej zrobione', to tracisz pieniądze każdego dnia. Nie potrzebujesz do tego drogiego oprogramowania za tysiące złotych. Wystarczy konsekwencja i odcięcie się od dystraktorów. My w Solvium Strategia Sp. z o.o. wiemy, że diabeł tkwi w nawykach, a nie w narzędziach. Tak na marginesie, większość właścicieli firm boi się, że pracownicy odejdą, gdy wprowadzi się im kontrolę, a jest dokładnie odwrotnie – ludzie chcą wiedzieć, co mają robić, by móc spokojnie wrócić do domu.